Utrata ciepła następuje głównie drogą wypromieniowania

Utrata ciepła następuje głównie drogą wypromieniowania, konwekcji i przewodzenia, składających się razem na 72% strat na wielkość tych strat ma wpływ temperatura otoczenia i ilość noszonej odzieży. Na drugim miejscu znajduje się parowanie ze skóry, stanowiące w normalnych warunkach około 15% i w końcu utrata ciepła wskutek wyparowywania z płuc (7%) i ogrzewania powietrza nabieranego do płuc (3%) oraz wskutek wydalania moczu i kału (3%). W strefach umiarkowanych przeciętna ilość wydalonego potu waha się pomiędzy 500 a 900 ml, co jest równoznaczne ze stratą 300 do 530 Kai. (ciepło utajone parowania potu wynosi 0,59 Kai.). Najobfitsze pocenie się może powodować utratę do 1,7 litra wody na godzinę, ale maksymalna ilość potu w ciągu 24 godzin nie przekracza 12 litrów – oznacza to utratę ponad 7 000 Kai., czyli 4 razy więcej niż wynosi podstawowa przemiana materii. Przemiana materii prowadzi do produkcji ciepła, gdyż reakcje chemiczne uwalniają w tej postaci wiele energii. W czasie pracy mięśniowej tylko 25% energii zmienia się w mechaniczną, pozostałe 75% zamienia się w ciepło. Regulacja temperatury, czyli utrzymanie równowagi pomiędzy ciepłem uzyskanym i utraconym, zależna jest od podwzgórza w mózgu, jest mniej sprawna u osobników bardzo młodych i starych.

Ciepłota normalna. Słowo normalny w odniesieniu do temperatury ciała ludzkiego jest określeniem wprowadzającym w błąd bez trudności. Mała strzałka spotykana na termometrze klinicznym w skali Fahrenheita przy 98,4° podkreśla ową iluzoryczną dokładność. Ta dziwna liczba jest winą fizyka niemieckiego Gabriela Daniela Fahrenheita. Entuzjasta dwunastki Izaak Newton chciał zmieścić 12 jednostek pomiędzy zamarzaniem a wrzeniem wody, ale nowy termometr Fahrenheita zapewniał większą ilość stopni: najniższa temperatura osiągnięta przez zmieszanie lodu z solą została oznaczona jako 0, zamarzanie wody 32, temperatura ciała 96, a wrzenie wody 212, co uważano za zespół ładnych liczb. Kiedy zwiększono dokładność, nie zmieniając rozdziału 180° pomiędzy zamarzaniem a wrzeniem (jeszcze jedna ładna liczba), trzeba było zrezygnować z liczby 96 – w rezultacie wymieniona wyżej dziwna liczba normalnej temperatury ciała.

Leave a Reply