Nie pracujące serce i tkanki

W każdym razie nie w warunkach naturalnych, ale od ostatniej wojny dokonano znacznych postępów w sztucznym wywoływaniu stanu oziębienia. W książce The Conquest of Pain (Walka z bólem) Ronald Woolmer w ten sposób opisuje operację przy zastosowaniu głębokiej hipotermii. „Pacjentka była kobietą w wieku trzydziestu kilku lat. Twarz jej była blada bladością śmierci, skóra nawet chłodniejsza niż u osoby zmarłej, oczy szkliste, o rozszerzonych źrenicach. Nie stwierdzało się żadnych oznak oddychania, nie było słychać bicia serca, nie można było zmierzyć ciśnienia krwi w naczyniach krwionośnych. Ten stan rzeczy trwał przez 40 minut i w tym okresie wszystkie objawy wskazywały na to, że pacjentka nie żyje”.

W dwie godziny później brała udział w rozmowie, siedząc w łóżku. Nie pracujące serce i tkanki nie domagające się energicznie tlenu przedstawiają wielkie korzyści z punktu widzenia chirurgii. W normalnej temperaturze ciała najdłuższy dopuszczalny czas zatrzymania krążenia krwi wynosi 3 do 5 minut, zaś przy oziębieniu ciała o 8°C (czyli do 29°C) można go przedłużyć do 10 minut. Ostatnio przyjmuje się zwyczaj oziębiania ciała do 15°C i !zatrzymywania krążenia na okres godziny, stopniowo będą na pewno stosowane coraz niższe temperatury i dłuższe czasy. Jeden z podręczników podaje obecnie 9°C jako minimalną temperaturę tolerowaną „bez widocznych zmian w czynnościach układu nerwowego i intelektualnych”. A przecież jeszcze w lecie 1964 r. ogłoszenie w Londynie przypadku pacjenta, który pomyślnie przeżył ponad 2 godziny w „stanie zawieszenia procesów życiowych”, było wielkim wydarzeniem.

Leave a Reply