Jest wszakże jeden sygnał postępu

Godną uwagi cechą charakteryzującą nasz zmieniający się sposób umierania albo ulegania różnym chorobom jest prawie totalna klęska dawnych chorób. Nazwy budzące grozę, mające jeszcze wiele możliwości, pozbawione zostały swej straszliwej władzy. W r. 1964 na przykład w Anglii i Walii nie było ani jednego zgonu na błonicę, zaledwie 73 na odrę, ani jednego na wąglik, 17 na czerwonkę, 4 na porażenie dziecięce, ani jednego na ospę, 44 na krztusiec, 2 484 na gruźlicę (z tego tylko 41 osób miało mniej niż 25 lat), ani jednego na cholerę, ani jednego na dżumę. Wszystkie zgony z powodu tej przerażającej kolekcji chorób razem wzięte nie osiągają aktualnej liczby osób ginących w wy-padkach drogowych, liczba śmiertelnych ofiar silnika spalinowego wynosi 7 000 rocznie, czyli 1,3% wszystkich zgonów. Niemniej ponieważ musimy umrzeć z jakiegoś powodu, opanowanie dawnych chorób otwiera po prostu możliwości dla nowych, a kiedy w przyszłości medycyna zatriumfuje nad obecnym fatalnym zbiorem, ukaże się zawsze – według sformułowania dra Comforta – następna warstwa cebuli.

Jest wszakże jeden sygnał postępu. Chociaż zawsze będziemy umierali, lekarze będą w przyszłości umieli coraz dokładniej roz-poznawać coraz większą ilość atakujących nas chorób. W przeszłości pełnej zimnie i miazmatów lekarze nierzadko nie potrafili poprawnie opisać choroby, nie mówiąc o leczeniu, nawet obecnie 1,3% ludności Wielkiej Brytanii umiera „z nieznanych przyczyn”. Liczby te z pewnością będą się zmniejszać, w wielu innych częściach świata jak Grecja (18%), Jugosławia (25,1’%), Cejlon (22,4%) i Salwador (28,3%) są one wyraźnie większe. Dane dla Afryki Południowej odzwierciedlają rozłam w tym kraju: podczas gdy przyczyna zgonu jest nieznana u 4,8% białych, to u czarnoskórych mieszkańców miast 21%, a jeszcze w większym procencie u wiejskiej ludności Bantu.

Leave a Reply